Czytasz? Skomentuj! Ręce Ci od tego nie odpadną, a ja będę wiedzieć, co mam poprawić. ;3

wtorek, 8 stycznia 2013

Give a little time to me.


  "Gdzie jesteś? Co się dzieje? Czemu nie odbierasz? Wybrałaś już?"
  Tyle wiadomości, żadnej odpowiedzi z mojej strony. Bo jaką właściwie mam mu dać odpowiedź? Że wróciłam do przeszłości, że dałam się ponieść? To nie jest dobre. To mu się nie spodoba.
  - Co tam tak czytasz w tym telefonie? - Rzucam komórkę na kanapę, wcześniej ją blokując. Przechylam głowę w bok.
  - Jak tam? - Dyplomatycznie zmieniam temat. Wstaję, by cmoknąć czule jego policzek.
  - Ruch na mieście. Ale zrobiłem zakupy, jedzenie, takie tam. - Złapał się na to, nie wnika! - Wyjdziemy wieczorem? - Zaczyna się, tylko nie to.
  - Wiesz dobrze, że ja i impreza, to ani ja, ani impreza. Nie lubię ludzi, Jon. Jestem typem aspołecznym. Spędźmy razem ten wieczór, w tym mieszkaniu. Obejrzyjmy film, cokolwiek. - Jęczę, zniechęcona do wszystkiego.
  - Marudzisz, zawsze marudzisz. Idziemy i już, obiecałem. No dalej, pod prysznic, szybciutko. - Pogania mnie.
  Robię jedną z tych min, mówiących, że chyba upadł na głowę.
  - Marudzisz, obiecałem, chyba ocipiałeś człowieku. - Mamroczę, przedrzeźniam go.
  Wchodzę pod gorący strumień. Woda spokojnie spływa po moim ciele, niekiedy osiadając na gładkiej skórze. Pieści, pozbywa się resztek dzisiejszego dnia. Otula zmysłową mgiełką.
  Zapieram się o chłodne płytki, biorę gąbkę, żel. Pachnący płyn zaspokaja moje zmysły.
  Owijam się ręcznikiem, mokre włosy opadają mi na plecy. Powoli je rozczesuję, doprowadzam siebie do porządku. Nie jest najgorzej.
  - Długo jeszcze?! - Krzyczy.
  - Chwila, kilka minut, poczekaj. - Nakładam makijaż, łapię przygotowane ubrania. Krótka sukienka odsłania nogi, obcasy stukają o posadzkę.
  Pojawiam się przed nim. Zagryzam wargę. Jego oczy iskrzą, zawsze tak ma, gdy coś mu odpowiada, podoba się.
  Podsuwa mi ramoneskę.
  - Prędzej, nie chcę się spóźnić.
 
  Klub jest przepełniony, ciała wiją się na parkiecie. To nie moje klimaty, to nie moje miejsce.
  Stoję pod ścianą, z dala od nich wszystkich.
  Mój wzrok powoli przyzwyczaja się do migających świateł, wyłapuję różne obrazy, zwracam uwagę na szczegóły. I widzę jego. Siedzi przy barze, przesuwając smukłymi palcami po szklance napełnionej whisky.
  Mknę przez tłum w jego stronę, pragnąc, by nikt mnie nie zauważył.
  - Co ty tu robisz? - Odwraca się. Ma wychudłą twarz, drży. Zapuścił się, przez ten krótki okres, kiedy go nie widziałam.
  Przysuwam sobie krzesło, opadam na nie.
  - Piję.
  - Dobrze wiesz, że nie chodzi mi o to, Nathanielu! I nie próbuj mi się wymigiwać od odpowiedzi.
  - Musiałem cię znaleźć. Wszyscy się martwią, to znaczy, Cara i Gee. Myśleli, że jesteś u mnie, odnaleźli mój adres, wpadli do mojego mieszkania. Powiedziałem, że wyjechałaś. Twoja przyjaciółka rzuciła się na mnie. Mówiła, że o ciebie nie dbam, że się nie przejmuję. - Ma takie puste spojrzenie, przerażająco puste.
  Przybliżam się, przyciągam go do siebie. Obejmuję. A on zaczyna szlochać. Głośno i wyraźnie. Czołem opiera się o mój brzuch.
  Uspokajająco głaszczę głowę mężczyzny.
  - Cii... Spokojnie. Już...
  - M-miałaś wrócić... - Jąka się.
  Zaciskam szczękę.
  - Musiałam mieć trochę czasu na to wszystko. Miałeś mi ufać. Kochanie, nie płacz, nie płacz, proszę cię. Wszystko dobrze. - Jestem zaniepokojona jego stanem - fizycznym, jak i psychicznym.
  Ktoś szarpie moją ręką, odciąga.
  - Kto to jest?! - Warczy nieprzyjemnie Jon.
  Boję się go, boję się, że zrobi coś głupiego. Jest zbyt porywczy.
  - Zostaw ją! Nie szarp jej! - Odzywa się Nate, stawia się mu. Wychodzi naprzeciw, chowając mnie za swoimi plecami.
  - No więc, to jest Nathaniel, Natie, poznaj proszę Jon'a.
  Akcja toczy się szybko, zaciśnięte pięści uderzają w twarz, raz dostaje jeden, raz drugi. A ja stoję, nie wiedząc czy się ruszyć, czy nie. Nie chcę oberwać.
  Ochrona biegnie w naszą stronę, odciąga od siebie dwóch rozdygotanych facetów, wyprowadza ich. Idę tam, nie mogę zostawić ich samych.
  Stoimy na dworze, noc jest zimna, chłód przeszywa moje skąpo odziane ciało.
  Oboje na mnie spoglądają, są nieruchomi, czekają. Doskonale wiem co oznacza.
  Muszę wybrać, teraz, już, natychmiast.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz